Sztuczki i sztuka

W ostatnim (majowym) numerze DIGITA pojawił się tekst Kuby Tatarkiewicza „Sztuka sztuki”, gdzie autor próbuje przedstawić swoją definicję sztuki. Temat bardzo ambitny, szczególnie w magazynie komputerowym, chociaż DIGIT w podtytule swojej winiety ma napisane – SZTUKA, TECHNOLOGIA I PROJEKTOWANIE.

Tekst Kuby Tatarkiewicza przedstawił wszystkie paradoksalne nieporozumienia dotyczące tematu – sztuka i komputer. Problem polega na tym, że temat – czym jest sztuka? – jest szeroki jak ocean i mógłbym o tym napisać kilkadziesiąt tekstów. Nie wiem, (raczej wątpię) czy „DIGIT” byłby takimi tekstami zainteresowany. Kwestia istnienia i definicji sztuki komputerowej jest problemem prostym i mógłbym to załatwić jednym twierdzeniem, że „na dzisiaj” nie jest możliwe w ogóle tworzenie sztuki na komputerze. Chyba, że chodziłoby o sztukę konceptualną – jeśli jeszcze ktoś się nią poważnie zajmuje. Sztuka tzw. komputerowa to tak, jak demokracja socjalistyczna. Od momentu, kiedy demokracja staje się socjalistyczna przestaje być demokracją, tak sztuka zyskując określenie, że jest komputerowatraci swój sens. Na komputerze wszystko ma charakter wirtualny i sztuka na komputerze może się zaistnieć tylko wtedy, kiedy trafi tam przez skaner lub aparat fotograficzny, ale nawet w tym przypadku będzie to tylko reprodukcja lub kopia. Spróbuję uzasadnić to swoje, być może kontrowersyjne dla wielu, stwierdzenie.

Jedną z podstawowych cech sztuki jest to, że jest ona niepowtarzalna i niedefiniowalna. Sztuka w swojej istocie jest tym samym co inne twory natury – np. drzewa i kamienie lub jak sam człowiek. Wchodząc w wirtualny świat komputera trafiamy w schemat programów i definicji. Każda najbardziej skomplikowana grafika zrobiona na komputerze da się wyrazić w formie matematycznych algorytmów i jest do powtórzenia; także cały proces jej powstawania. Spróbujmy to zrobić z najprostszym rysunkiem Dürera. Nie tylko rysunek, ale nawet prosta kreska ołówkiem zrobiona przez jednego artystę jest nie do powtórzenia przez nikogo innego. Powstanie tylko mierna kopia. Jeszcze gorzej wygląda próba zrobienia tego na komputerze. Nawet najbardziej wyrafinowane programy malarskie, takie jak np. Painter, dla każ-dego malarza wyglądają jak zabawka dla przedszkolaków.

Oglądałem kiedyś wystawę prac studentów z pracowni grafiki komputerowej na jednej z Akademii Sztuk Pięknych; ku memu przerażeniu wszystkie „obrazy” na tej wystawie wyglądały jak prace jednego człowieka, chociaż uczestniczyło w niej około 30 studentów, którzy pokazali ponad 100 prac. Każda inna wystawa studentów pracowni malarskich lub graficznych prezentowała multum różnych stylów i indywidualności artystycznych. Komputer zabija jakąkolwiek szansę na oryginalność i indywidualność. Dobry program graficzny daje miliony możliwości kreowania i przekształcania obrazu, ale są to możliwości zdefiniowane przez twórców tego programu. Artysta posługujący się tradycyjnymi narzędziami jest wolny – podlega tylko prawom natury i swojej wyobraźni, Kiedy stoję przed monitorem komputera, to mogę najwyżej w niego popukać – świat za szybką jest nieprawdziwy, wirtualny – na pewno nie mój. Kiedy biorę do ręki prawdziwą kartkę papieru, czuję jej chropowatość i zapach, otwierają się przede mną nieskończone możliwości z bilionami efektów wynikających z użycia różnych ołówków, kredek, farb i pędzli. Pan Tatarkiewicz sam to zauważył oglądając grafiki Dürera (wybitnego artysty) obok kopii innych artystów, że w sztuce próba naśladowania lub skopiowania czegoś zawsze źle się kończy. Nie wiem dlaczego zaraz potem pisze, że obecnie można osiągnąć za pomocą komputera takie lub jeszcze lepsze efekty graficzne i artystyczne przewyższające nawet twórczość Dürera. Jeszcze raz powtarzam: za pomocą komputera nie można osiągnąć żadnych efektów artystycznych.

I tu dochodzimy do problemu definicji sztuki – kiedy efekt artystyczny jest prawdziwy, a kiedy jest on tylko sztuczką lub trickiem? Bzdurna, oparta na kontekstach towarzyskopolitycznych, tudzież na prowokacjach i skandalach, sztuka tzw. współczesna produkuje w istocie głównie komercyjne targowisko medialne. Wywołuje to tęsknotę za czymś prawdziwym, za obrazem lub rzeźbą, które noszą piętno mistrzostwa i genialnej indywidualności artysty. Tendencja ta z gruntu pozytywna, jak chęć powrotu do natury, niesie ze sobą masę pułapek i nieporozumień. Wydaje się, że ktoś kto potrafi namalować realistycznie np. konia w biegu lub czaszki pływające w morzu krwi, może być uznany za artystę. Te umiejętności może zdobyć każdy, jeśli tylko chce, nie trzeba do tego ani talentu ani tym bardziej geniuszu. Na komputerze można to osiągnąć jeszcze szybciej i lepiej. To są właśnie te sztuczki „magiczne”, których można się po prostu nauczyć.

Jeden z najsłynniejszych obrazów sztuki XX wieku „Czarny kwadrat” Malewicza, przedstawia czarny kwadrat na białym tle i nic więcej. Każdy potrafi namalować czarny kwadrat. Inny przykład: W Rijksmuseum w Amsterdamie jest sala, gdzie wisi 10 ogromnych obrazów – portretów zbiorowych straży miejskiej. Wszystkie obrazy namalowane są po mistrzowsku przez najwybitniejszych malarzy holenderskich XVI i XVII w. Jeden świeci jak gwiazda i spycha resztę tych znakomitych obrazów w artystyczny niebyt. To dzieło Rembrandta odrzucone przez klienta – paradoks?… -nie. Inne obrazy były tylko wspaniałymi portretami. Spełniały w w pełni oczekiwania zamawiającego. Powiedzieć, że obraz Rembrandta jest portretem, to o wiele za mało, Jest to przede wszystkim dzieło geniusza – jego wizja i styl. Tak więc, w sztuce nie ważne jest, czy ktoś maluje czarny kwadrat, czy portret albo ukrzyżowanie lub jabłka na talerzu. Ważne jest, kto to maluje i jak; jego osobowość i charakter. Wszystko inne to tylko sposobiki i sztuczki. Dotyczy to zresztą również teatru, muzyki i filmu. Komputer jest we wszystkich tych dziedzinach fenomenalnym środkiem wspomagającym, a jednak wszelkie próby kreowania od początku na komputerze jakiegoś zjawiska artystycznego daje mdłe, „plastikowe” i bezosobowe efekty. Mój tekst nie jest polemiką; bardzo cenię sobie fakt, że pan Kuba Tatarkiewicz zajął się w ogóle tym tematem i bliski jest mi jego punkt widzenia w wielu sprawach, jaką prezentował nie tylko w tym jednym tekście. Próbuję tylko pokazać, jak to wygląda z punktu widzenia artysty malarza, który od wielu lat zajmuje się również grafiką komputerową.

Jan Niksiński – artysta malarz

.